Zweryfikowano: 5 września 2026
3 min czytania
Od 10 września do 9 grudnia 2026 r. nad wschodnią Polską obowiązuje nowa strefa ograniczonego ruchu lotniczego EP R134. Zastępuje ona dotychczasową strefę EP R131, a na wniosek Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych opublikowała ją w formie komunikatu NOTAM Polska Agencja Żeglugi Powietrznej. Formalnie ograniczenie nie obejmuje rejsów pasażerskich, ale praktyczne znaczenie ma przede wszystkim dla podróżnych korzystających z lotnisk w Rzeszowie-Jasionce i Lublinie.
Co dokładnie się zmienia
Strefa EP R134 obejmuje przestrzeń od poziomu ziemi do pułapu FL95, czyli w uproszczeniu do wysokości około 3 kilometrów. To poziom, na którym rejsowe samoloty pasażerskie zwykle już nie przebywają: typowa wysokość przelotowa mieści się między FL300 a FL400, a więc 9-12 kilometrów. Właśnie dlatego wojsko podkreśla, że ograniczenie nie dotyczy lotów rozkładowych. Dolne warstwy przestrzeni samolot pokonuje jednak przy starcie i podczas podejścia do lądowania i to ta faza pozostaje wrażliwa na wojskową aktywność.
Wobec poprzedniej strefy doprecyzowano zasady nocne: od zachodu do wschodu słońca w EP R134 obowiązuje całkowity zakaz lotów, z wyjątkiem maszyn wojskowych oraz operacji koordynowanych z lotniskiem Depułtycze Królewskie pod Chełmem. W ciągu dnia dopuszczone są między innymi loty ratunkowe i związane z ochroną infrastruktury krytycznej.
Kolejna odsłona ograniczenia odnawianego od 2025 roku
EP R134 nie jest jednorazową decyzją. Poprzednia strefa EP R131 obowiązywała od 10 czerwca do 9 września 2026 r., a wcześniej, od 10 marca, funkcjonowała strefa EP R130. Ta z kolei zastąpiła strefę EP R129, wprowadzoną jeszcze w 2025 roku. Mechanizm jest więc odnawiany w mniej więcej trzymiesięcznych cyklach i za każdym razem uzasadniany koniecznością zapewnienia swobody działania systemowi obrony powietrznej.
Nie chodzi przy tym o ograniczenie czysto teoretyczne. W lutym 2026 r. Polska Agencja Żeglugi Powietrznej informowała, że lotniska w Rzeszowie i Lublinie czasowo wstrzymały operacje lotnicze, gdy polskie lotnictwo reagowało na rosyjskie uderzenia na Winnicę i Bursztyn. W tym samym miesiącu zbliżony scenariusz powtórzył się jeszcze co najmniej dwa razy. Przerwy trwały krótko, ale przy niewielkiej liczbie rejsów w rozkładzie obu portów nawet kilkudziesięciominutowe zamknięcie potrafi przesunąć kolejne odloty.
Co to oznacza dla podróżnych
Dla lotów z Rzeszowa-Jasionki i Lublina w najbliższych trzech miesiącach praktyczny wniosek jest prosty: rozkład warto traktować jako mniej pewny niż zwykle, zwłaszcza wcześnie rano i wieczorem. Przed wyjazdem na lotnisko sensowne jest sprawdzenie tablicy odlotów na stronie portu, a w dniu lotu – pozostawienie włączonych powiadomień SMS i e-mail od przewoźnika. To zwykle pierwszy kanał, którym linia informuje o przesunięciu godziny.
Przy podróży z przesiadką poza Polską rozsądny jest bufor większy niż minimalny czas przesiadki podany w rezerwacji. Na czas potrzebny na lotnisku nakłada się w tym sezonie jeszcze jeden czynnik: nowy system wjazdu i wyjazdu EES wydłuża odprawę graniczną, a obie rzeczy spotykają się w tych samych terminalach.
Warto też pamiętać, że siatka połączeń obu portów jest w tym sezonie w ruchu. Lublin po 23 października zostaje bez połączenia z Gdańskiem, co przy ewentualnych zakłóceniach zawęża pole manewru w podróżach krajowych i wymusza wariant przez Warszawę.
Na koniec konieczne zastrzeżenie w drugą stronę: przez większość okresu obowiązywania wcześniejszych stref ruch pasażerski odbywał się normalnie, a wojsko deklaruje, że konstrukcja ograniczenia ma minimalizować wpływ na lotnictwo cywilne. Doświadczenie ostatnich miesięcy pokazuje jednak, że w razie realnego zagrożenia priorytetem jest obrona powietrzna, a nie punktualność rozkładu.
Źródła: Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych, Polska Agencja Żeglugi Powietrznej (PAŻP), PAP.
Zdjęcie w nagłówku: Fot. Denis Barthel / Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0