Zweryfikowano: 9 października 2026
6 min czytania
Ponad 80 proc. przychodów Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej (PAŻP) jest zablokowanych od 1 lipca 2026 r. w sporze sądowym, w którym agencja formalnie nie jest nawet stroną. Pfizer, dochodząc od Polski 5,644 mld zł za nieodebrane szczepionki przeciw COVID-19, zajął przez Eurocontrol opłaty trasowe – pieniądze, z których PAŻP finansuje kontrolę ruchu lotniczego nad całym krajem. 15 października sąd w Brukseli ma rozpatrzyć sprzeciw agencji wobec tego zajęcia, choć to termin, który raz już się przesuwał.
Dla pasażera to nie jest odległy spór korporacyjny o szczepionki. PAŻP zarządza całą polską przestrzenią powietrzną i jest jedyną instytucją w kraju szkolącą i zatrudniającą cywilnych kontrolerów lotu. Gdyby agencji faktycznie zabrakło środków na działanie, pierwszym skutkiem nie byłoby zamknięte niebo, lecz ograniczenie przepustowości systemu – a to w praktyce oznacza opóźnienia i odwołania, niezależnie od tego, z jakiego lotniska i którą linią odbywa się lot.
Skąd pieniądze Pfizera w kasie kontroli lotów
Opłaty trasowe nalicza w imieniu Polski Eurocontrol – organizacja, która pobiera od linii lotniczych pieniądze za przelot nad danym krajem i przekazuje je krajowej agencji żeglugi powietrznej. Jak podała sama PAŻP w komunikacie z 1 lipca 2026 r., te wpływy to ponad 80 proc. jej przychodów, czyli praktycznie jedyne istotne źródło finansowania, bo agencja nie prowadzi innej działalności komercyjnej. Wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak wyliczał w Sejmie, że blokada tych opłat pozbawia PAŻP setek milionów złotych miesięcznie.
Mechanizm zajęcia jest prosty, ale dla instytucji odpowiedzialnej za bezpieczeństwo lotnicze bezprecedensowy. 1 kwietnia 2026 r. sąd pierwszej instancji w Brukseli orzekł, że Polska powinna odebrać od Pfizera ok. 64 mln dawek szczepionek covidowych i zapłacić koncernowi 5 644 290 747 zł plus ok. 170 mln zł kosztów procesowych. Spór sięga maja 2021 r., gdy Komisja Europejska podpisała w imieniu państw członkowskich kontrakt na dostawy szczepionek, a w 2022 r. polski rząd – powołując się na zmianę sytuacji epidemicznej i wojnę w Ukrainie – odmówił odebrania części zamówienia. Pfizer pozwał Polskę we wrześniu 2023 r. Wyrok z kwietnia 2026 r. jest nieprawomocny, ale amerykański koncern nie czekał na apelację: komornik zajął wierzytelności PAŻP wobec Eurocontrol.
Dziesięć dni do upadłości
Na rozprawie 18 sierpnia 2026 r. prawnik PAŻP powiedział sądowi w Brukseli, że bez dostępu do zajętych środków agencja może ogłosić upadłość w ciągu około dziesięciu dni. Sędzia prowadzący sprawę poinformował przy tym, że odchodzi na emeryturę, i początkowo chciał przełożyć rozstrzygnięcie na styczeń 2027 r. – wtedy ma się zająć analogicznym sporem Pfizera z Rumunią. Dopiero pod presją strony polskiej, argumentującej pilnością sprawy i znaczeniem polskiej przestrzeni powietrznej, zgodził się na termin 15 października 2026 r. Nie ma więc gwarancji, że tego dnia padnie rozstrzygnięcie ostateczne, a nie kolejny termin.
Minister infrastruktury Dariusz Klimczak mówił w lipcu, że na zabezpieczenie funkcjonowania PAŻP do końca roku potrzebny jest dodatkowy miliard złotych. Później sam skorygował tę ocenę w dół – przyznał, że realna kwota będzie niższa – i zapewniał, że środki na działanie agencji do końca roku zostaną zabezpieczone. To jednak pomoc awaryjna, nie rozwiązanie sporu: sama blokada wpływów trwa.
Zajęcie dotknęło też inne instytucje, do których miały trafić zablokowane pieniądze – chodzi m.in. o Port Lotniczy Bydgoszcz, Port Lotniczy Olsztyn-Mazury oraz Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej. Żadna z nich nie miała nic wspólnego ze sporem o szczepionki.
Co może się rozstrzygnąć 15 października
Argumentacja PAŻP opiera się na dodatkowym protokole do konwencji Eurocontrol, przyjętym przez Belgię i obowiązującym od 9 sierpnia 2026 r., który wzmacnia ochronę wierzytelności należnych agencjom żeglugi powietrznej i państwom członkowskim, pozostających w dyspozycji Eurocontrol. Pfizer kontruje, twierdząc, że pieniądze przepływające przez PAŻP są w praktyce powiązane ze środkami Skarbu Państwa i mogą być objęte zabezpieczeniem. W tle jest analogiczny spór koncernu z Rumunią, którym ten sam sąd ma zająć się w styczniu 2027 r. – status prawny rumuńskiej agencji kontroli lotów jest jednak w dostępnych relacjach opisywany rozbieżnie, więc na ile oba przypadki są porównywalne, pozostaje kwestią otwartą.
Prezes PAŻP Magdalena Jaworska-Maćkowiak mówiła po sierpniowej rozprawie, że zajęte jest 80 proc. przychodów agencji i że może to wpłynąć na zapewnianie kontroli ruchu lotniczego. Wskazywała również, że podobne zablokowanie środków nie powinno się już nigdy powtórzyć w przypadku żadnego innego europejskiego odpowiednika PAŻP.
To nie jedyne obciążenie systemu. Jak wynika z kontroli Najwyższej Izby Kontroli, uzupełnienie braków kadrowych wśród kontrolerów ruchu lotniczego w Polsce – wywołanych wstrzymaniem szkoleń w latach 2020–2022, gdy nie przeszkolono 150 kandydatów – potrwa co najmniej do 2029 r., bo przygotowanie jednego kontrolera zajmuje 20–22 miesiące. PAŻP prowadzi obecnie szkolenie kolejnej grupy 53 kandydatów, ale efekty tego naboru będą widoczne dopiero za kilka lat. Kryzys finansowy nakłada się więc na system, który i bez sporu z Pfizerem miał ograniczony margines kadrowy. Podobnie wygląda szersza sytuacja infrastruktury – polskim lotniskom brakuje 9 mld zł na inwestycje do 2032 r.
Czy loty są już zagrożone
Na razie nie. Sebastian Gościniarek, ekspert rynku lotniczego i partner w BBSG, ocenia, że dopóki przewoźnicy nie napotkają realnych trudności operacyjnych albo PAŻP sama nie zakomunikuje niemożności wypełniania swoich obowiązków, rynek będzie sytuację bacznie obserwować, ale nie zmieni planów. Rząd deklaruje pokrycie bieżących kosztów, a linie lotnicze – mające w Polsce własny biznes i zobowiązania wobec pasażerów – nie mają interesu w ograniczaniu działalności na własne żądanie. Dopóki finansowanie doraźne działa, rozkład lotów nie powinien się zmienić.
Problem leży w tym, co dalej. Klimczak przyznał, że nie ma informacji o zagrożeniu podobnym zajęciem wobec innych polskich instytucji, ale zapowiedział negocjowanie z Eurocontrol i Organizacją Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego trwałych rozwiązań chroniących majątek instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. Dopóki takiego mechanizmu nie ma, każda kolejna przegrana sprawa sądowa przeciw Polsce – także niezwiązana z lotnictwem – może teoretycznie powtórzyć ten scenariusz. Pasażer odczuwa takie zakłócenia zawsze tak samo: problem instytucji kontroli lotów przekłada się na jego lot, nawet jeśli nie ma z nim nic wspólnego. Jeśli 15 października faktycznie padnie rozstrzygnięcie, nie zamknie ono sporu Pfizer–Polska, ale pokaże, czy sierpniowy protokół wystarczy, by odblokować pieniądze na kontrolę ruchu lotniczego nad Polską.






